„ŻYCIE JEST MAŁĄ ŚCIEMNIARĄ.”

2018-12-27


Z PASJĄ ŻYJESZ JAK CHCESZ!  

Godzinami opowiadasz o rowerowych doznaniach. Z łatwością wyliczasz każdy załamek trasy. Z wypiekami na twarzy dyskutujesz o przełożeniach. Planujesz dalekie trasy lub pędzisz w nieznane leśnymi szutrami. Trudno z Tobą być. Patrzysz na świat przez koła roweru. Jak przez różowe okulary.




Nic nie mówisz? Przyznajesz mi rację. Kumpel, przyjaciel, rodzina, rywal, towarzysz, trener. Tym dla Ciebie jest rower.



I wiesz co? Niech nic i nikt, nigdy, przenigdy tego nie zmieni. Jeżeli czasem masz wątpliwości doładuj serce energią Pani Ani. Ta klientka Bike Multi Sport w Goleniowie nieźle dała nam popalić.



„Chcę kupić rower, czy mógłby nam pan doradzić?”. Przed ladą stoi drobna, niewysoka starsza pani. Tak na oko ma około 70 lat. Towarzyszy jej młody mężczyzna w garniturze. „Syn nie bardzo zna się na rowerach, a mi potrzebny jest naprawdę dobry rower” – słowo „dobry” zabrzmiało głośno i zdecydowanie.  

Rozpoczynamy wędrówkę po sklepie. Prezentacja rowerów przypomina casting. Klientka słucha uważnie. Mijają długie minuty. Omawiamy kolejny rower i kolejny. „Nie, nie, nie” kręci głową. Marszczy nos. Wykrzywia usta. Jest poirytowana. „Bo ja chcę taki rower z silnikiem, ale nie taki co sam jedzie.” Oddychamy z ulgą. „Mamy taki rower proszę spojrzeć, to ten srebrno- czarny.” Oczy starszej pani błyszczą. Szeroki uśmiech odejmuje lat.  

Zapraszamy do próbnej jazdy. Już na pierwszy rzut oka widać, że rower jest za duży. „Proszę się nie martwić. Już zamawiamy właściwy rozmiar. Jeszcze tylko Pani numer telefonu”. Klientka recytuje z pamięci dziewięć cyfr. „Proszę dopisać moje imię- Ania”.  

Mijają dwa miesiące. Pani Ania przyjeżdża na pierwszy przegląd gwarancyjny. Rower dostaje się w ręce samego szefa.  

Szef- Marek zapina rower w stojak. Uważnie przygląda się zębatkom, mierzy łańcuch, sprawdza opony. „Jak to możliwe? W tak krótkim czasie?” cicho szepce. „Musimy wymienić cały napęd. Jest bardzo zużyty. ” Kręci kołem i wodzi palcem po bieżniku. Marsowa twarz. Jakaś myśl nie daje mu spokoju. Nagle podnosi głowę: „Pani Aniu, jak daleko Pani jeździ ?”  

Nazwy miejscowości, miejsca, gdzie Pani Ania ładuje dodatkowe baterie, czas, jaki spędza na rowerze. Im więcej Pani Ania mówi, tym oczy Marka stają się coraz większe i coraz bardziej okrągłe. Nie dowierza.  

I nagle wszystkie puzzle znajdują swoje miejsce.  

„Jeżdżę codziennie. Mam dwie baterie na zmianę. Wiem, mniej więcej, kiedy się rozładują. Staję wtedy na stacji benzynowej, robię sobie przerwę i podłączam baterie do prądu. Czasami noc mnie zastanie na rowerze. Dobrze, że dobrał mi Pan takie mocne światła. Mąż mniej się denerwuje. Ale tak dokładnie nie powiem, ile to kilometrów, nie liczę. Mam bardzo dobry rower, dzięki Panu.”  

Marek uśmiecha się i nagle mówi: „Pani Aniu, . Czy zgodzi się Pani, żebyśmy zamontowali Pani licznik? W prezencie, od firmy? Będzie Pani wiedziała, ile kilometrów jeszcze do domu, jak długo będzie żyła bateria. I nie będzie musiała Pani jeździć nocą.” „Och, bardzo dziękuję! Za takiego…Anioła Stróża”.  

Pani Ania przejeżdża około 3 000 km w miesiącu. Codziennie w siodełku spędza ok. 7 godzin. Dumnie podnosi głowę. Liczby na liczniku nie kłamią. Odkąd kupiła u nas rower z elektrycznym wspomaganiem 4 razy objechała równik.  

Dla nas Pani Ania, siedemdziesięciolatka, jest w czołówce wszystkich pozytywnie zakręconych na rower. Pasja nie liczy lat.



Zapraszamy do BMS: naszych sklepów stacjonarnych, sklepu internetowego oraz wypożyczalni TUTAJ

Bądź na Maxa Sobą! Rower nie truje!

Do zobaczenia na szlaku! Marzanna Gąsior



Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel